Jagdhaus - historia

Głos Bierawy nr 1/2014, Marek Stańczyk (skrót artykułu - ao):

     Jagdhaus był dawną osadą myśliwską książąt raciborskich. Jadąc od Solarni drogą Zakazaną i skręcając w lewo w Obrębową, dojedziemy do wzniesienia, na którym znajdziemy małą polanę ze zgliszczami szopy (od roku 2017 stoi tu wiata Koła Łowieckiego Ostoja - dod. ao). Trudno uwierzyć, ale to właśnie tutaj książęta raciborscy odpoczywali wraz ze swoimi gośćmi od zgiełku współczesnego im świata.
Miejsce to nazywano Przimastku, Przimasku, Przimostka, Przy Mostku, Przy Moście, a w czasach hitlerowskich - Jagdhaus an der Brücke.

Dzisiaj, po spalonych zabudowaniach nie ma prawie śladu. Tak natomiast opisywano to miejsce w dodatku do gazety Oberschlesische Wanderer z 1931 roku:
W głębokich zakamarkach rudzko-raciborskich lasów, gdzie we współczesnych pełnych zgiełku i niepokoju czasach odnaleźć można jeszcze błogą, niczym niezmąconą ciszę, na niewielkim wzniesieniu, na polanie gdzie rozplatają się gęste korony drzew, aby światło mogło rozproszyć mroki lasu, stoi pięć prostych budynków wykonanych z drewnianych bali. Najokazalszy z nich przykryty jest szerokim dwuspadowym dachem, z którego wystaje wieżyczka z małym dzwonem. Budynek posiada taras, z którego roztacza się widok na las. Uroku temu idyllicznemu miejscu dodają rosnące wokół potężne, sękate dęby. Nieco dalej u podnóża wzniesienia znajduje się strzelista kapliczka ku czci świętego Huberta.

Jagdhaus powstał najprawdopodobniej w połowie XIX wieku, za panowania księcia raciborskiego Wiktora I. Książę ten uczynił z Rud swoją główną siedzibę. Wspominając Jagdhaus, Oberschlesien im Bild snuje opowieść o księciu, który znalazł tu odskocznię od stresującej pracy w parlamencie, tłoku wielkomiejskiego i pogoni za zyskami oraz wystawnego, ale jednocześnie uciążliwego życia w Berlinie. Razem z najbliższymi przyjaciółmi znajdował tu upragniony odpoczynek. W skromnych, urządzonych bez zbędnego przepychu, ale jednak bardzo wygodnych pokojach, całe towarzystwo spędzało nawet kilka tygodni w roku. Porzucili oni deptaki w modnych kurortach, a nad uroki muzyki orkiestrowej przedkładali najpiękniejszą muzykę natury, jaką było rykowisko jeleni.

Świta książęca i cała służba zakwaterowana była w sąsiednich budynkach. Były również pomieszczenia dla koni. Bardzo często w odwiedziny do męża przybywała księżna wraz z dziećmi. Jagdhaus naznaczony został obecnością wielu gości. Jednym z nich był niemiecki poeta i językoznawca August Heinrich Hoffmann von Fallersleben. Jest on autorem słów niemieckiego hymnu. Podczas swojej drugiej wizyty u księcia raciborskiego w 1864 roku odwiedził również Jagdhaus. Natchniony tym pięknym miejscem napisał 30 maja 1864 roku wiersz, którego rękopis oprawiony w ramy był przechowywany przez rodzinę książęcą, jako bezcenna pamiątka. Jagdhaus nawiedził również przy okazji polowania w 1910 roku cesarz niemiecki Wilhelm II. Gospodarzem w Rudach był wtedy książę Wiktor II Amadeusz. Wieść gminna niesie, że w czasie II wojny światowej przebywał tu Adolf Hitler. Nie jest to jednak informacja zweryfikowana.

Złote czasy osady myśliwskiej Jagdhaus skończyły się jeszcze w latach 20 ubiegłego wieku. Nie był on już tak często zamieszkiwany jak wcześniej. Po zakończonej wojnie budynki kompleksu pozbawione w zasadzie gospodarza popadły w ruinę i z czasem zniknęły bezpowrotnie. Jakiś czas później wybudowano tam dużo skromniejszą chatę myśliwską. Budynek ten spłonął w czasie pożaru w 1992 roku. Po pożarze leśnicy wybudowali jeszcze skromniejszy drewniany domek z werandą. Niestety i ten domek spłonął. Na polanie pozostały tylko zgliszcza spalonej chaty i charakterystycznie ścięte wzgórze, na którym stał przed wojną główny budynek osady. Wokół rośnie jeszcze kilka starych dębów, a po pożarze posadzono nowe szlachetne drzewa i krzewy. I to chyba wszystko, co pozwoli odróżnić w przyszłości to miejsce od reszty lasu (od roku 2017 latwo odróżnuć to miejsce - stoi tu wiata Koła Łowieckiego Ostoja - dod. ao).

A oto słów kilka Andrzeja Otrębskiego:
     Jagdhaus to miejsce, w którym zostałem przyjęty do Koła Łowieckiego Huta Pokój (dziś Ostoja). Podczas hucznej imprezy (wrzesień 1978), rządzący wtedy Kołem Łowczy Dionizy Błaszczyński, wskazując na mnie, powiedział do Alfreda Marka: „będziesz jego wprowadzającym”.
Stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, a w głowie szumiało mi bardziej z radości niż z licznych toastów. Usłyszałem wiele humorystycznych opowieści o moim wprowadzającym i o innych nemrodach. Wszystko to pamiętam w najdrobniejszych szczegółach do dziś.

→ Jagdhaus - zdjęcia

 

Logowanie do ...::: Panelu :::...

Wizyty na stronie
Dzisiaj221
Wczoraj199
W tym tygodniu221
W tym miesiącu3940
Ogółem186079

Obecnie na stronie

3