Sezon nr 6/7/2016

Dodano: 22.10.2016.

W kolejnym numerze magazynu Sezon (czerwiec/lipiec), już okładka z piękną Dianą reklamuje najważniejszy temat czyli „Cietrzew anno domini 2016” – rozmowa z dr hab. Robertem Kamieniarzem.
Wertuję kolejne strony periodyku z pięknymi zdjęciami zwierząt, przyrody a także urządzeniami, optyki i broni, stworzonymi dla naszej pasji.

Zatrzymuję się na wierszu Marcina Świtalskiego „Nauka”, pozwolicie  że zacytuję ostatnią strofę:
    „Teraz i mnie  - poetę - zaduma opiewa,
    kiedy myślę o kniei i spoglądam w drzewa,
    co za oknem wiatrom wielce się kłaniają.
    Wyłomem  przed pychą wymownie ostrzegają…

    Tak uskrzydlony  i naładowany pięknymi emocjami przechodzę do wydawałoby się prozaicznego tematu autorstwa Michała Budzyńskiego „Szkody łowieckie poza myśliwymi”
Autor przywołuje ustawę z 20 maja br o zmianie ustawy Prawo Łowieckie z dzierżawców obwodów łowieckich zostaje zdjęty obowiązek szacowania szkód łowieckich. W myśl nowych przepisów dokonywanie oględzin oraz wypłata należnych odszkodowań łowieckich od dnia 1 stycznia 2017 roku, będzie spoczywać na Wojewodzie zaś środki na ich pokrycie będą pochodziły z Państwowego Funduszu Odszkodowawczego.
Michał Budzyński zwraca uwagę iż wspierany Fundusz będzie zasilany składkami Zarządów Kół Łowieckich, że będą one zdecydowanie wyższe niż obecne wypłaty odszkodowań.
Rolnicy nie mają co liczyć na pilnowanie ich upraw przez myśliwych, ponieważ rozmiar szkód  a nawet ich występowanie nie będzie miało wpływu na wielkość składki dla Funduszu.
Do oceny szkód trzeba będzie kilkuset dodatkowych etatów, za to wszystko zapłacimy w przyszłych latach...

    W kolejnym artykule  „strzał w stopę…” Maciej Gacyk opisuje tendencję jaką obserwuje, przeglądając strony internetowe Zarządców Okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego.
Z początkiem roku zauważył pojawiające się komunikaty zobowiązujące Koło Łowieckie do zbierania  informacji o kolizjach drogowych z udziałem łosi.
Jak sądzi zebrane dane mają „usprawiedliwić” decyzję Ministra Środowiska o  ponownym odstrzale  łosi.
Autora nurtuje pytanie, czy to Polski Związek Łowiecki powinien być inicjatorem działań mających w konsekwencji doprowadzić do przywrócenia polowań na łosie?
Takie działanie PZŁ przyrównuje właśnie do tytułowego  „strzału w stopę”
Tego typu  „naciskanie” nie zostanie dobrze oceniane przez społeczeństwo a z pewnością nie poprawi wizerunku myśliwych.

    Przechodzimy do lektury artykułu z okładki o cietrzewiu, „Na skraju wymarcia” w rozmowie z dr. hab. Robertem Kamieniarzem.
Okazuje się, że sytuacja z cietrzewiem w Polsce jest gorzej niż tragiczna. Obecnie jest ich w Polsce może 500 sztuk , w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku,  czyli niespełna 40 lat temu,  było ich około 50 tysięcy.
Czy my jako myśliwi mamy wpływ na ochronę tego gatunku?
Robert Kamieniarz odpowiada iż potrzebna jest zmiana mentalności polskiego myśliwego – widzę lisa, to strzelam, a nie zastanawiam się nad spłoszeniem ewentualnego dzika. Spotkamy go za dzień, za miesiąc, natomiast w tym czasie oszczędzony lis do kolejnego spotkania z myśliwym zje zapewne kilka zajęcy i może ostatnią kurę cietrzewia lub głuszca – a to już jest problem.
Dzisiaj główne zadanie myśliwych to nie dokarmianie zwierzyny a edukowanie społeczeństwa, zwłaszcza tej części żyjącej w miastach. Może wówczas nie będzie wokół nas tyle dysonansów, takich jak z jednej strony manifestacje przeciw myśliwym polującym na zwierzątka, a z drugiej strony zabieranie z pól i lasów rzekomo osieroconych zajączków i sarenek. Może wówczas norki z ferm będą rzadziej wypuszczane na wolność bez zastanowienia się nad tym, że w ten sposób rozprzestrzenia się drapieżnika obcego w naszej faunie, który za kilka dni lub tygodni włączy się do grona pożeraczy ptasich lęgów...

Przeglądam kolejne artykuły oraz ilustracje znakomicie skomponowane, edytorsko dopracowane do ostatniego szczegółu. Moją uwagę przyciąga znamienny tytuł „Pełne zamki od Sauera”.
Okazuje się, że system bocznych zamków opracowanych przez Sauera w 1889 roku do dzisiaj jest jednym z najlepszych rozwiązań tego typu. Cechuje go prostota, która przekłada się na niezawodność działania. Jest też jednym z najszybszych mechanizmów bezkurkowych o minimalnym czasie zwłoki od naciśnięcia spustu do wyzwolenia strzału.

Dla koneserów, znawców, pasjonatów polecam część drugą „Nowoczesny pocisk myśliwski – droga do ideału” – a także rozważanie Michała Budzyńskiego „Niedoceniany kaliber 223 Remington”. Ponadto Marek Czerwiński bardzo ciekawie opisuje „Wielofunkcyjne dalmierze balistyczne”

    Jest też fotografia z tytułową, okładkową Dianą. Wśród Dian w łowisku i na strzelnicy królują szyk, wdzięk i elegancja. Co ciekawe w kołach łowieckich, w których polują kobiety, również panowie zaczynają dbać o swój wygląd i dzięki temu zbiórka przed polowaniem przestaje przypominać odprawę czeczeńskich bojowników.

    Polecam także rozmowę z Dr inż. Anną Wierzbicką – naukowcem – tytuł „Sposób na kleszcza”. Są to rozważania o kleszczach, o tym jak ich unikać oraz o sposobie ograniczenia możliwych konsekwencji ugryzienia przez kleszcza.
Znakomite kompendium wiedzy, polecam wyciąć i zachować na przyszłość.

Po tytule  „Z wyżłem na ptactwo” domyślacie się, że to Zbyszek Ciemniewski w czwartej już części pisze o przygotowaniu psa do polowania „na pióro”

Dla odmiany polecam tekst i zdjęcia Łukasza Łukasika „Lisia nora”. Wspaniałe zdjęcia niedolisków dokazujących w pobliżu rodzinnej nory, to efekt dni obserwacji lisiej rodziny. Wspaniałe unikatowe fotografie pokazujące czujność małych lisków, instynktowne polowanie, zabawę.

W „Sezonie” znajdziecie koledzy jeszcze wiele udanych tematów, do lektury których zachęcam. Naprawdę warto poczytać.

Jerzy Wieczorek

Logowanie do ...::: Panelu :::...

Wizyty na stronie
Dzisiaj33
Wczoraj129
W tym tygodniu590
W tym miesiącu2944
Ogółem197227

Obecnie na stronie

2